
Wydać 900złotych na plugin do Photoshopa który waży 32megabajty to naprawdę dziwne uczucie. Mówię Wam. Jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że mam zegarek od Armaniego i skórzane majtki od Gino Rossi.
Nic Bardziej mylnego.
Naprawdę.

Wydać 900złotych na plugin do Photoshopa który waży 32megabajty to naprawdę dziwne uczucie. Mówię Wam. Jeszcze ktoś gotów pomyśleć, że mam zegarek od Armaniego i skórzane majtki od Gino Rossi.
Nic Bardziej mylnego.
Naprawdę.
LorT MATEŁÓSZ (czyli Mateusz, a dokładniej jego kołnierzyk na szifcie).
(Mateusz poprosił mnie o usunięcie tego zdjęcia:( )

Nikt nie komentuje tego bloga- nad czym nie ubolewam. W dzisiejszych czasach strony internetowe, jak i artykuły w internecie są komentowane jedynie przez ludzi o skrajnych poglądach politycznych (jednych czy drugich) lub przez gniewnych 14latków. Całe życie przeniosło się z ulic naszych miast i z stron internetowych na facebooka. Nie raz myślałem o tym, czy nie założyć fanpejdża na tym portalu.
Jedyne co mnie odstrasza, to fakt, że fanpage’y jest cała masa. Tych fotograficznych chyba najwięcej. Jest bardzo dużo genialnych stron, a jeszcze więcej tych zupełnie nic nie wartych (do których mi bliżej). W natłoku stron miernych, można dużo stracić w oczach widza. Dla tego po raz ostatni poproszę o komentarz będący odpowiedzią.. Amen
Dawno nie robiłem odbitek w ciemni. Może to i lepiej dla wszystkich lasów i innych plastików z których robi się papier.


Zmiany, zmiany, zmiany. A jak wiadomo, każda rewolucja ciągnie za sobą ofiary. Nawet zmiana pory roku z zimy na wiosnę:



Ostatnio (…) miałem fajną rzecz do zrobienia. Brakuje mi jeszcze jednego, wydawałoby się, najprostszego zdjęcia do zrobienia. Ale chętnię się podzielę bo nie co dzień zdarza mi się robić rzeczy przyjemne do zrobienia dla mnie a zarazem miłe dla oka.













Idę sobie dziś Sopotem, piękna pogoda, fajne zlecenie, aż nagle podchodzi do mnie swięty mikołaj (27 luty) i mówi:
-Dzień Dobry, spotkał Pan skrzata!
Przeszedłem kawałek, dosłownie 150m, a tam spotykam Następnego jegomościa.
Wiedzcie, że w Sopocie coś się dzieje…



Wydaje mi się, że znacząca większość moich wpisów na blogu zaczyna się od słowa ostatnio. Tym razem, zacząłem inaczej, ale wracając do rzeczy… Ostatnio, a dokładniej wczoraj, szedłem ulicą i dużo rozmyślając zacząłem się zastanawiać, czy aby przypadkiem moja seria psów nie jest już skończona. Czy nie jest tak, że nie da się zrobić ani jednego zdjęcia więcej, żeby nie było zbyt podobne do reszty. Dosłownie w tym samym momencie ujrzałem psa, który rzucił zupełnie inne światło na tą serię i pokazał, że są jeszcze ogromne możliwości drążenia tego tematu. Szczęśliwie udało się, że miałem przy sobie aparat z założoną kliszą. Naładowany pozytywną energią zaniosłem moją przeterminowaną o pięć lat kliszę do wywołania i tera trzymam kciuki, żeby nie okazało się, że będzie przeterminowana do tego stopnia, że po tych fotografiach zostanie tylko to co widziałem przez obiektyw;)


Do niedawna psioczyłem na Panów od DTP, że zawsze kiedy jest coś do spieprzenia przy druku, można liczyć na to, że Oni to zrobią. Internet z kolei uważałem, za miejsce gdzie nic nie da się zrobić źle, jednak i tu się myliłem, bo pomimo podpisania wielkimi literami DO INTERNETU, pan webmaster i tak wybierze zdjęcia z folderu do druku, bo czemu niby nie. Z kolei dziś pisząc tego posta sam zapomniałem zmienić profil kolorów.
ps. Zupa serowa to najlepsza z wszystkich zup.